Misja Dobra-Nowina

Świadectwa z ewangelizacji z Johnsonem Olowookere (18 – 20 marca 2011)

Uzdrowienie z epilepsji

Nazywam się Małgorzata Żiółkowska, mieszkam w Szczecinie. Cierpiałam na epilepsję  przez całe swoje życie (obecnie mam 23 lata). Gdy miałam 7 lat, ataki powtarzały się nawet 2 razy dziennie i potrafiły trwać przez 25 minut. Miały one różny charakter. Wraz z upływem lat, kiedy poszłam do I klasy szkoły zawodowej, pojawiały się omdlenia. Doświadczyłam już kiedyś uzdrowienia, które było skutkiem modlitwy mojej cioci Helenki, jednak po upływie roku nastąpił nawrót choroby. Ataki znowu przybierały formę omdleń, które trwały 2- 3 minuty. Powtarzały się szczególnie w momentach stresujących np. przed egzaminem.

Przyjechałam na ewangelizację z bratem Johnsonem Olowookere. Pastor Johnson modlił się o chorych, wzywając ludzi: „ czuję, że jest na sali osoba, która ma problemy z …”. Kiedy usłyszałam, że wzywa osobę z epilepsją, to chociaż się bałam, wyszłam do modlitwy. Idąc prosiłam Boga, żeby mnie uzdrowił. Kiedy pastor Johnson zaczął się modlić, nastąpił atak, jak się później okazało, ostatni. Upadłam i zaczęłam się trząść.  Kiedy jednak wstałam, byłam uwolniona. Po tygodniu zrobiłam badania EEG i okazało się, że choroba zniknęła.  Dotychczas ataki ponawiały się bardzo często, a w tej chwili od ewangelizacji minęły już trzy tygodnie a ja nadal czuję się dobrze.

Wydłużenie ręki

Nazywam się Brygida Tomaszewska, jestem byłym członkiem Świadków Jehowy, a obecnie należę do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Zostałam parę lat temu uzdrowiona podczas spotkania Misji Dobra Nowina (tamto wydarzenie jest opisane w świadectwie „Dowód na zmartwychwstanie Jezusa: http://www.dobra-nowina.pl/czytelnia/swiadectwa/dowod-na-zmartwychwstani...). Kiedy przyszłam na ewangelizację z Johnsonem Olowookere poprosiłam o modlitwę starając się mówić w języku angielskim, którym posługuję się słabo a po za tym było dosyć głośno, podchodziło do niego wielu ludzi, więc nawet nie wiem, czy zrozumiał o co mi chodziło. Powiedział mi jednak, abym się nie martwiła, bo wszystko będzie dobrze.

Moja córeczka miała krótszą rączkę, co było wyraźnie widoczne, ponieważ kiedy zakładałam jej koszulę do spania to jeden rękawek zachodził jej na tą rączkę, a druga była odkryta. Kiedy tego wieczoru po powrocie z ewangelizacji wróciłam do domu kładłam ją spać, to zauważyłam, że obie rączki są odkryte, z czego wniosek, że tamta krótsza urosła!

Składam świadectwo że Bóg czyni cuda.

Jezus leczy ciało i ducha – świadectwo Janeczki

Podczas ewangelizacji z Johnsonem Olowookere wyszłam prosić o modlitwę o uzdrowienie. Miałam problemy z kręgosłupem, jednak nie chodziło tylko o bóle w samym kręgosłupie, ale o to, że kręgosłup był przyczyną bólów w stawach i rękach. Drętwiały mi palce u rąk i nie miałam w nich czucia. Nie mogłam podnosić rąk, nosić cokolwiek, otwierać słoików itd. Moje córki musiały mnie wyręczać w pracach domowych.

Podeszłam więc do pastora Johnsona, bo chciałam być uwolniona od tych problemów. Po modlitwie, kiedy wracałam na swoje krzesło, miałam zawroty głowy, ale zaczęłam też stopniowo czuć, że wraca mi władza w rękach i palcach. Zostałam całkowicie uzdrowiona. Od tamtej pory czuję się zupełnie dobrze i mogę teraz wszystko robić sama.

Zaczęłam chodzić na spotkania chrześcijańskie i szukać Boga. Na spotkaniu Misji Dobra Nowina w Wielki Piątek przyszło mi na myśl, żeby pojednać się z matką,  z którą byłam poróżniona. Nie rozmawiałam z nią od kilku lat. W trakcie tego spotkania, kiedy poszczególne osoby prosiły o modlitwę o rozwiązanie różnych problemów, ja również poprosiłam właśnie o to, żebym mogła pogodzić się z moją matką. Uznałam, że jako osoba wierząca w Boga, nie mogę pozwolić, aby taka sytuacja miała miejsce w moim życiu. Zadzwoniłam do niej. Nie poznała mnie w pierwszej chwili, ponieważ odzwyczaiła się już od mojego głosu. Bardzo się jednak ucieszyła i pogodziłyśmy się.

Świadectwo

 Nazywam się Radosław Szlagowski .Moje dotychczasowe życie wyglądało następująco : Nadużywanie narkotyków w postaci marihuany, zażywanie innych narkotyków, nadmierne spożywanie alkoholu. Byłem także rasistą, chuliganem, znęcałem się nad zwierzętami, robiłem awantury domowe. Osobiście uważam, że moje życie było kwintesencją zła. Nie chcę wnikać w szczegóły mojego życia gdyż zmieniło się ono w dużej mierze. Jak to się stało?? Któregoś dnia (dokładnie nie pamiętam) chciałem spotkać się z Andrzejem H. (Jednym z Braci). Powiedział mi, że nie ma czasu, bo idzie na spotkanie. Zacząłem wtedy wypytywać, co? Gdzie? Kiedy? Andrzej wszystko mi wyjaśnił. Powiedział, że idzie na spotkanie z Braćmi i Siostrami z kościoła Zielonoświątkowego. Zaczepem wypytywać dalej. Andrzej wszystko mi wyjaśnił, po czym zaprosił na spotkanie. Zgodziłem się. Pomyślałem: a co mi tam i tak nie mam nic do stracenia, Na spotkaniu byłem trochę zaskoczony. Spodziewałem się czegoś innego. Spotkanie było pełne radości, która promieniowała od Tych ludzi. Zacząłem się trochę interesować tym kim oni są, w co wierzą itp. Nie widziałem nic złego w studiowaniu Biblii i wychwalaniu Jezusa . To był początek wspaniałych chwil w moim życiu. Po kilku dniach dowiedziałem się o spotkaniu z człowiekiem czarnoskórym i o dziwo nie przejawiałem do niego nienawiści. Było to dla mnie dziwne. Był to misjonarz Johnson Olowookere, który wraz ze swoją grupą (w skład, której wchodziła głównie jego rodzina) przyjechał do Stargardu głosić słowo Boże. Poszedłem na to spotkanie właściwie nie wiedząc, dlaczego. Na spotkaniu z misjonarz Johnson byłem zafascynowany jego słowami. Wpatrywałem się w niego niczym w obrazek słuchając każdego jego słowa i każdego słowa tłumacza. Pod koniec spotkanie misjonarz Johnson zaczął uzdrawiać obecnych tam ludzi. Pomyślałem o moim nałogu, którym była trawka. Bałem się przyznać, iż jestem ćpunem w tej społeczności, lecz przełamałem się i wyszedłem do misjonarza Johnsona. Gdy podszedłem powiedziałem mu, że jestem uzależniony (nie zdążyłem dokończyć) a misjonarz Johnson powiedział, że wie, co mi jest. Gdy podszedł do mnie bliżej zacząłem się trząść jak nigdy wcześniej , Gdy położył mi rękę na brzuchu i zaczął wymawiać słowa „ W imieniu Jezusa , w imieniu Jezusa „ w języku angielskim przestałem się trząść. Było to coś niesamowitego. W tym momencie poczułem się szczęśliwy (uwierzyłem, że to koniec z moim nałogiem). Gdy brat Johnson skończył uzdrawiać podszedłem do niego żeby mu podziękować. Nie znając „perfekt” j. angielskiego poprosiłem tłumacza Darka o pomoc. Darek pomógł mi podziękować, po czym zapytał czy nie chciałbym przyjąć Jezusa do swojego serca. Powiedziałem TAK! To była najwspanialsza decyzja w moim życiu. Gdy wracaliśmy do domu z Andrzejem nie mogłem przestać zachwalać brata Johnsona. Czułem się jak nowo narodzony. Od tamtego momentu moje życie zmieniło się o 180 stopni. Przestałem ćpać, ograniczyłem do minimum alkohol, rzuciłem papierosy, w moim sercu zaczęła panować miłość. Pogodziłem się z rodzicami, przeprosiłem znajomego, którego kiedyś pobiłem pod wpływem nerwów i alkoholu. Z mojego słownika zniknęły wulgaryzmy. Czuje chęć pomagania innym. I cóż więcej mogę napisać, po prostu CHWAŁA BOGU!!!