Misja Dobra-Nowina

Najważniejsza sprawa do załatwienia

Nasze doczesne życie potrafi być i przerażające, i fascynujące zarazem i dlatego nasz czas poświęcamy przede wszystkim sprawom doczesnym – zaspokojeniu naszych materialnych potrzeb, poszukiwaniu radości, szczęścia, przyjemności. To te ziemskie sprawy zajmują nasze myśli i angażują nasze emocje. Bóg natomiast, Jego wymagania i jego obietnice, które dotyczą tego, co będzie po tym życiu, mogą być dla nas czystą abstrakcją. Nasze codzienne sprawy, nasze radości i smutki są konkretne, dotykają nas bezpośrednio. Znamy je, rozumiemy i one, jak się wydaje, mają pierwszorzędne znaczenie. Żyjemy tu i teraz, a nie w Niebie, które kiedyś będzie w jakiejś nieokreślonej przyszłości. Jeśli w ogóle będzie. Brak nie tylko czasu, ale i chęci, aby zainteresować się tym, co Bóg ma nam do powiedzenia i czego od nas wymaga. Nic więc dziwnego, że ludzie poświęcający się dla Boga mogą wydawać się niepraktycznymi, oderwanymi od realnych problemów lekkoduchami, którzy nie mają nic lepszego do roboty jak czytać Biblię, modlić się itd. Którzy są naiwni i starają się przestrzegać Bożych przykazań, trudnych do spełnienia i przeszkadzających nam w zaspokojeniu naszych pragnień.

Bóg nie jest tak atrakcyjny, jak to, co się dzieje wokół nas, dlatego jeśli w ogóle Bogiem się zajmujemy, to tylko tyle, żeby spełnić swój wobec niego religijny obowiązek i szybko zająć się tym, co w naszej ocenie jest naprawdę ważne. Czy jednak brak zainteresowania Bogiem jest wyrazem zdrowego rozsądku czy też wprost przeciwnie – wynika z braku prawidłowej oceny wartości tego, co Bóg chce nam ofiarować?

Jezus w przypowieści o siewcy powiedział:

[…]wyszedł siać.  A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny. (Ew. Marka 4:8)

Czym są te ciernie? Jezus wyjaśnia, że są to:

troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. (Ew. Marka 4:19)

No właśnie, kiedy pojawiają się problemy w naszym życiu, to Bóg wydaje się bardzo odległy. Podobnie kiedy pojawia się możliwość osiągnięcia czegoś, co wydaje się nam cenne. Cenniejsze niż Bóg. Prawda jest jednak taka, że to właśnie te nasze codzienne sprawy przysłaniają nam to, co naprawdę jest ważne. A przecież, jeśli się nad tym właśnie głębiej zastanowić, to najrozsądniejsze jest uwzględnienie Boga w naszym życiu  z kilku podstawowych powodów.

Po pierwsze, to życie, o które tak się troszczymy, kiedyś się skończy. A wtedy staniemy przed Bogiem, aby zdać mu sprawę z tego, jak je przeżyliśmy. Po drugiej stronie czeka nas wieczność. Jak myślisz, gdzie ją spędzisz? Będzie to zależało od tego, jak Bóg oceni Twoje życie. W twojej ocenie może jest bez zarzutu, ale skąd masz taką pewność, jeśli nie poświęcasz czasu, aby się dowiedzieć, czego Bóg od Ciebie oczekuje?

Po drugie, Boże wymagania dotyczą również doczesnych i to bardzo prozaicznych spraw. Bóg jest zainteresowany naszą doczesnością. Jeśli nam się wydaje, że Bóg nas nie rozumie, że nie wie, jakie są nasze problemy i potrzeby, to jesteśmy w wielkim błędzie. Biorąc to pod uwagę, właśnie brakiem rozsądku jest uciekanie od Boga, bo nasze życie może być lepsze tylko z Bogiem, który jest naszym Stwórcą i zna nas lepiej niż nawet my sami siebie.

[…]  Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. (Ew. Mateusza 6:32)

 

Nie uciekajmy od Boga, żeby przeżyć ekscytujące życie. Bóg podarował nam życie, ponieważ nas kocha. Jeśli się obdarowuje osobę kochaną, to po to, żeby jej sprawić radość i Bóg chce, aby nasze życie było radosne. I jest, jeśli je przeżywamy z Bogiem. Jeśli coś nam nakazuje czy zakazuje to nie po to, żeby życie utrudniać ale wprost przeciwnie - ułatwić.

Borykając się kiedyś z pewnym problemem zadałem Bogu pytanie: „Dlaczego Ty zawsze chcesz mi zabierać to, co jest dobre i przyjemne?”. W tym samym momencie otrzymałem odpowiedź:

[…] Łaski i chwały udziela Pan, Nie odmawia tego, co dobre, tym, Którzy żyją w niewinności. (Ks. Psalmów 84:12, Biblia Warszawska)

Bóg rzeczywiście chce, abyśmy zrezygnowali z pewnych rzeczy, ale chce nam w to miejsce dać coś cenniejszego i bardziej ekscytującego. I nie chodzi tutaj o religijne praktyki typu chodzenie do kościoła czy „odmawianie” pacierzy. Chodzi o przeżywanie z Bogiem każdej chwili naszego życia. Bóg nie jest bogiem z obrazka, ale wspaniałą duchową istotą, która posiada nieograniczoną moc ale też i bezgraniczną miłość wobec nas. Oznacza to, że chce i może uczynić wszystko dla naszego dobra. Że nie jest obojętny wobec tego, co przeżywamy i że może rozwiązać każdy problem, pomimo tego, że on jest w Niebie a my na ziemi. Ale właśnie z Nieba na ziemię przyszedł Jezus aby stać się takim jak my  i przeżywać te troski i radości, które i my przeżywamy.

Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy po to, abyśmy byli zbawieni, abyśmy kiedyś mieli życie wieczne, ale też, abyśmy mieli dobre życie już tutaj na ziemi.

Jezus powiedział:

(10) Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości. (11) Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. (Ew. Jana 10:10.11)