Misja Dobra-Nowina

Rozdział 14

(1) Starajcie się posiąść miłość, troszczcie się o dary duchowe, szczególnie zaś o dar proroctwa!

Dojrzałość chrześcijanina polega na wydawaniu owoców ale i na odpowiednim posługiwaniu się darami Ducha. Każdy dar czemuś służy, gdyby dany dar nie był potrzebny, to Duch Święty by go nie dawał. Trzeba jednak wiedzieć, w jakim celu został on dany.

(2) Ten bowiem, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu. Nikt go nie słyszy, a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne. (3) Ten zaś, kto prorokuje, mówi ku zbudowaniu ludzi, ku ich pokrzepieniu i pociesze. (4) Ten, kto mówi językiem, buduje siebie samego, kto zaś prorokuje, buduje Kościół. (5) Chciałbym, żebyście wszyscy mówili językami, jeszcze bardziej jednak pragnąłbym, żebyście prorokowali. Większy jest bowiem ten, kto prorokuje, niż ten, kto mówi językami - chyba że jest ktoś, kto tłumaczy, aby to wyszło na zbudowanie Kościołowi.

Również w odniesieniu do darów Ducha widać chrześcijańską „filozofię” – nie moja osobista korzyść jest najważniejsza ale korzyści innych ludzi. Mówienie niezrozumiałymi językami (anielskimi?) jest szczególnym rodzajem osobistej modlitwy osoby, która się nimi posługuje. Modlitwy wspaniałej i być może skuteczniejszej niż zwykła modlitwa (List do Rzymian 8:26), ale tylko w odniesieniu do tej jednej osoby. Dar proroctwa ma natomiast większy zasięg oddziaływania. Nie znaczy to jednak, że nie należy posługiwać się darem języków.
Rozdział 14 jest wykorzystywany jako argument, żeby nie mówić językami – w ogóle albo przynajmniej na zgromadzeniach. Trzeba jednak rozróżnić między modlitwą na językach, a przemawianiem do ludzi w języku niezrozumiałym.

(6) Bo przypuśćmy, bracia, że przychodząc do was będę mówił językami: jakiż stąd pożytek dla was, jeżeli nie przemówię do was albo objawiając coś, albo przekazując jakąś wiedzę, albo prorokując, albo pouczając? (7) Podobnie jest z instrumentami martwymi, które dźwięki wydają, czy to będzie flet czy cytra: jeżeli nie można odróżnić poszczególnych dźwięków, to któż zdoła rozpoznać, co się gra na flecie lub na cytrze? (8) Albo jeśli trąba brzmi niepewnie, któż będzie się przygotowywał do bitwy? (9) Tak też i wy: jeśli pod wpływem daru języków nie wypowiadacie zrozumiałej mowy, któż pojmie to, co mówicie? Na wiatr będziecie mówili. (10) Na świecie jest takie mnóstwo dźwięków, ale żaden dźwięk nie jest bez znaczenia. (11) Jeżeli jednak nie będę rozumiał, co jakiś dźwięk znaczy, będę barbarzyńcą dla przemawiającego, a przemawiający barbarzyńcą dla mnie. (12) Tak też i wy, skoro jesteście żądni darów duchowych, starajcie się posiąść w obfitości te z nich, które się przyczyniają do zbudowania Kościoła. (13) Jeśli więc ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć. (14) Jeśli bowiem modlę się pod wpływem daru języków, duch mój wprawdzie się modli, ale umysł nie odnosi żadnych korzyści. (15) Cóż przeto pozostaje? Będę się modlił duchem, ale będę się też modlił i umysłem, będę śpiewał duchem, będę też śpiewał i umysłem. (16) Bo jeśli będziesz błogosławił w duchu, jakże na twoje błogosławienie odpowie Amen ktoś nie wtajemniczony, skoro nie rozumie tego, co ty mówisz? (17) Ty wprawdzie pięknie dzięki czynisz, lecz drugi tym się nie buduje.

Jeśli chcemy posiadać dary duchowe, to w jakim celu? Jeśli chcemy, żeby na naszych chrześcijańskich zgromadzenia objawiała się Moc Ducha Świętego to w jakim celu? Żeby, jak mówią niektórzy, „coś się działo”? Pewnie, że lepiej jest, gdy nabożeństwa są poruszające, a nie usypiające, bo wtedy Kościół staje się miejscem atrakcyjnym i przyciągającym a nie odpychającym. Ale nie o atrakcje w tym wszystkim chodzi. Duch został dany, aby się budować duchowo, przybliżać do Boga, upodabniać do Chrystusa. Dary Ducha zostały równie dane, nie po to, aby wzbudzać dreszcz emocji, tylko w konkretnych celach. Rzeczywiście więc, po co ktoś miałby zabierać głos podczas zgromadzenia i mówić w sposób, który nie przekazuje żadnej zrozumiałej treści nawet dla tego, kto przemawia? Uważam, że nie ma nic złego w tym, jeśli podczas wspólnej modlitwy ktoś modli się językami. Znam człowieka, który zgorszył się z tego powodu, że ktoś obok niego w ławce modlił się językami i odszedł ze społeczności, bo jak twierdził nie było to biblijne. To nie prawda, to jest nadinterpretacja. To, o czym mówi Paweł, to pozbawione logiki wprowadzanie zamieszania na spotkaniach chrześcijańskich, z którego nic pożytecznego nie wynika. Modlitwa osobista na językach nikomu nie przeszkadza. Natomiast jeżeli ktoś chce coś przekazać od Boga a potrafi mówić językami, to powinien albo on, albo ktoś inny posiadać dar ich tłumaczenia. W takim zrozumieniu dar mówienia językami jest właściwie tożsamy z darem proroctwa, ponieważ mają taki sam cel, tylko inne są stosowane środki.

(18) Dziękuję Bogu, że mówię językami lepiej od was wszystkich. (19) Lecz w Kościele wolę powiedzieć pięć słów według mego rozeznania, by pouczyć innych, zamiast dziesięć tysięcy wyrazów według daru języków. (20) Bracia, nie bądźcie dziećmi w swoim myśleniu, lecz bądźcie jak niemowlęta, gdy chodzi o rzeczy złe. W myślach waszych bądźcie dojrzali! (21) Napisane jest bowiem w Prawie: Przez ludzi obcych języków i ust obcych będę przemawiał do tego ludu, ale i tak Mnie nie usłuchają - mówi Pan. (22) Tak więc dar języków jest znakiem nie dla wierzących, lecz dla pogan, proroctwo zaś nie dla pogan, lecz dla wierzących. (23) Kiedy się przeto zgromadzi cały Kościół i wszyscy poczną korzystać z daru języków, a wejdą podczas tego ludzie prości oraz poganie, czyż nie powiedzą, że szalejecie? (24) Gdy zaś wszyscy prorokują, a wejdzie [podczas tego] jakiś poganin lub człowiek prosty, będzie przekonany przez wszystkich, osądzony (25) i jawne staną się tajniki jego serca; a tak, upadłszy na twarz, odda pokłon Bogu, oznajmiając, że prawdziwie Bóg jest między wami.

Istnieje jeszcze inny dar mówienia językami, który właściwie nie wymaga tłumaczenia, a o którym mowa jest w 2 rozdziale Dziejów Apostolskich, a mianowicie poselstwo w obcym języku, ale języku ludzkim, skierowane do ludzi, którzy tym językiem się posługują. Jest to dar, który pozwala przekazać coś od Boga osobie, przybywającej z innego kraju, przez osobę, która tym językiem się zazwyczaj nie posługuje. Stanowi to wtedy potwierdzenie, że poselstwo to pochodzi od Boga.

(26) Cóż więc pozostaje, bracia? Kiedy się razem zbieracie, ma każdy z was już to dar śpiewania hymnów, już to łaskę nauczania albo objawiania rzeczy skrytych, lub dar języków, albo wyjaśniania: wszystko niech służy zbudowaniu. (27) Jeżeli korzysta ktoś z daru języków, to niech mówią kolejno dwaj, najwyżej trzej, a jeden niech tłumaczy! (28) Gdyby nie było tłumacza, nie powinien mówić na zgromadzeniu; niech zaś mówi sobie samemu i Bogu! (29) Prorocy niech przemawiają po dwóch albo po trzech, a inni niech to roztrząsają! (30) Gdy zaś komuś innemu z siedzących dane będzie objawienie, pierwszy niech zamilknie! (31) Możecie bowiem w ten sposób prorokować wszyscy, jeden po drugim, aby wszyscy byli pouczeni i podniesieni na duchu. (32) A dary duchowe proroków niechaj zależą od proroków! (33) Bóg bowiem nie jest Bogiem zamieszania, lecz pokoju. Tak jak to jest we wszystkich zgromadzeniach świętych,

Powyższy opis przebiegu chrześcijańskiego zgromadzenia ma się właściwie nijak do celebry odprawianej w wielu społecznościach chrześcijańskich. Na chrześcijańskich spotkaniach (zresztą w całym naszym życiu) nie może być bałaganu. My jesteśmy odpowiedzialności za przebieg spotkań ale jednak mają one być kierowane przez Ducha. Nie mają przebiegać według schematu i to wymyślonego przez człowieka. Tymczasem nabożeństwa są dokładnie zaplanowane zarówno w odniesieniu do czasu całego spotkania jaki i poszczególnych jego punktów.
Druga cecha charakterystyczna to udział wszystkich wierzących. I tu znowu skonfrontujmy powyższy opis z praktykami kościelnymi. Zazwyczaj nabożeństwa to teatr kilku aktorów, na których kilka osób się „produkuje”, reszta jest biernymi widzami. To zresztą jest problem ogólniejszy i dotyczy nie tylko nabożeństw ale w ogóle życia Kościoła. Ktoś powiedział, że Kościół czasami przypomina mecz piłki nożnej – na boisku biega kilkunastu rozpaczliwie potrzebujących odpoczynku zawodników, a na trybunach siedzą tysiące kibiców rozpaczliwie potrzebujących ruchu. Biblia uczy, że każdy członek Kościoła ma jakiś dar i powinien go wykorzystywać. Odnosi się to również do nabożeństw.

(34) kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje. (35) A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu. (36) Czyż od was wyszło słowo Boże? Albo czy tylko do was przyszło? (37) Jeżeli komuś wydaje się, że jest prorokiem albo że posiada duchowe dary, niech zrozumie, że to, co wam piszę, jest nakazem Pańskim. (38) A gdyby ktoś tego nie uznał, sam nie będzie uznany.

No właśnie. I jak to się ma do poprzednich słów? Jednak nie wszyscy, bo kobiety nie. Już poprzednio pisałem, że nie bardzo umiem wiem, jak podejść do tematu kobiet w Kościele. Bez wątpienia i życie dowodzi i co więcej samo Słowo uczy, że kobiety również są obdarowane darami Ducha, a więc powinny je używać. Czy należy to jednak rozumieć, że jednak nie podczas zgromadzeń? Kobiety są prorokiniami (Ew. Łukasza 2:36, Dzieje Apost. 21:9), a prorok przemawia. Niektórzy próbują powyższy zakaz tłumaczyć uwarunkowaniami historyczno – kulturowymi. Ja zostawiłbym to Duchowi Świętemu, który potrafi nas zaskakiwać niesztampowymi zachowaniami. Jeśli Duch zechce użyć kobietę to użyje. Po za tym, co zrobić, gdy do służby nie garną się mężczyźni. Niestety, ze wstydem dla mojej płci stwierdzam, że Kościół, który znam, na kobietach stoi.

(39) Tak więc, bracia moi, troszczcie się o łaskę prorokowania i nie przeszkadzajcie w korzystaniu z daru języków! (40) Lecz wszystko niech się odbywa godnie i w należytym porządku!

Chociaż dary Ducha są mniej istotne od owoców Ducha, a wśród owoców Ducha najważniejsza jest miłość, to jednak dary mamy otrzymywać i mamy je rozwijać. I chociaż dary proroctwa jest ważniejszy niż mówienie językami, to wcale nie znaczy, że dar ten nie ma być używany. Nie ma więc argumentu, który by przemawiał za tym, aby dary duchowe miały być w Kościele niewykorzystywane.