Misja Dobra-Nowina

Rozdział 12

(1) Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli o darach duchowych. (2) Wiecie, że gdyście byli poganami, ciągnęło was nieodparcie ku niemym bożkom. (3) Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: Niech Jezus będzie przeklęty! Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus.

Czy chcemy czy nie, czy wierzymy w Boga czy nie, żyjemy nie tylko w świecie doczesnym ale też i duchowa rzeczywistość ma wpływ na nasze życie. Kwestią tylko naszego wyboru jest to, którą duchowość wybierzemy. Jeżeli nawracamy się do Jezusa otrzymujemy Ducha Świętego, który obdarowuje nas swoimi darami. Jeśli odrzucamy Bożą ofertę wystawiamy się na działanie ducha, który jest przeciwnikiem Boga czyli diabła. Od tego, który duch przejmie nad nami kontrolę będzie zależało to jak będzie wyglądało nasze życie, co oznacza przede wszystkim jakie będzie podejmowali decyzje, chociaż nie tylko. Często bowiem nie chcemy czynić pewnych rzeczy, ale tak jakoś się w naszym życiu układa, że dzieją się rzeczy, które nie planowaliśmy, a może nawet takie, których wolelibyśmy uniknąć. Tak jakby ktoś nas popychał w kierunku takich czy innych rzeczy (zob. List do Rzymian 7:15-25).

I odwrotnie – jeśli poddajemy się pod działanie Ducha Świętego, to będzie on nas tak prowadził, abyśmy czynili dobre rzeczy, których sami z siebie nie bylibyśmy w stanie uczynić (zob. List do Rzymian 8:14). To duch tego świata popycha ludzi do grzechu i sprawia, że służymy fałszywym bożkom. To Duch Święty sprawia, że nawracamy się do Boga, pokutujemy ze swoich grzechów (Ew. Jana 16:8), to dzięki niemu lgniemy do Boga, uznajemy Jezusa za swojego Pana. Oczywiście należy to też odpowiednio rozumieć. Jezus powiedział, że:

Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. (Ew. Mateusza 7:21)
Jeśli więc Paweł pisze, że ktoś woła Panem jest Jezus. , to domyślamy się, że jest szczere zawołanie – czyli z serca i że za tymi słowami pójdą również czyny.

(4) Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; (5) różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; (6) różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. (7) Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra.
Ten i następne fragmenty należą do podstawowych tekstów zawierających naukę o darach duchowych, ale powinno się je odczytywać w kontekście całego Listu do Koryntian, a konkretnie problemów członków tego zboru. Jeżeli ten sam Duch rozdziela dary duchowe, to nie mają sensu kłótnie w Kościele i podziały na mniej lub bardziej duchowych. Ten temat pojawił się w poprzednich rozdziałach, więc tylko przypomnijmy:
(7) Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał
(1 list do Koryntian 4:7)

(8) Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, (9) innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, (10) innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. (11) Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce.

Dary są bardzo różne, w tym fragmencie wymienione te najbardziej znane. Dary Ducha, nazywane również darami łaski są narzędziami do pracy w Kościele, czyli Królestwie Bożym. Ponieważ zadań jest wiele i są one zróżnicowane, zróżnicowane musi być również wyposażenie do ich realizacji. Otrzymuje się je w ten sposób, że nawracając się, otrzymujemy Ducha, a wraz nim Jego dary.

Jako jeden z darów wymieniony został dar mówienia języka oraz dar tłumaczenia języków. Do tego tematu Paweł wraca w 14 rozdziale, więc tylko krótko: należy rozróżnić dar modlitwy na językach (innych od tych, którymi posługują się ludzie) od daru mówienia językami, który właściwie stanowi swego rodzaju proroctwo. Pierwszy dar służy do indywidualnej modlitwy drugi do przekazywania informacji od Boga dla Kościoła.
Pojawia się tutaj jeszcze jedna myśl. Skoro „Duch udziela każdemu”, to znaczy, że każdy członek Kościoła ma zadanie do wykonania. Nie można być prawdziwym chrześcijaninem i nie mieć nic do robienia w Królestwie Bożym.

(12) Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. (13) Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem. (14) Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne [członki]. (15) Jeśliby noga powiedziała: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała - czy wskutek tego rzeczywiście nie należy do ciała? (16) Lub jeśliby ucho powiedziało: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała - czyż nie należałoby do ciała? (17) Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież byłby słuch? Lub gdyby całe było słuchem, gdzież byłoby powonienie? (18) Lecz Bóg, tak jak chciał, stworzył [różne] członki umieszczając każdy z nich w ciele. (19) Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? (20) Tymczasem zaś wprawdzie liczne są członki, ale jedno ciało. (21) Nie może więc oko powiedzieć ręce: Nie jesteś mi potrzebna, albo głowa nogom: Nie potrzebuję was.

Każdy członek Kościoła ma jakiś dar Ducha (chyba, że go zaniedbał), jedne dary są bardziej efektowne, ale są darem, więc nie ma powodu, aby dzielić Kościół na mniej lub bardziej duchowych, według tego, kto ma jakie wyposażenie, tym bardziej, że żaden członek Kościoła nie funkcjonuje samodzielnie ale potrzebuje innych członków, nawet jeżeli ich praca jest stosunkowo mało widoczna. To tak jak w wojsku, aby dana jednostka mogła toczyć skuteczną walkę, potrzebuje wsparcia innych jednostek, które nie biorą udziału w decydującym ataku. A są takie, które w ogóle nie biorą udziału w walce – np. służby logistyczne.
Bóg patrzy inaczej niż my. Dla niego bardziej liczy się nie to, jakie ma dary, ale jak się nimi posługujemy. Nawet jeżeli mamy mały dar, to jesteśmy zobowiązani, aby być „wiernym w małym” (Ew. Łukasza 19:17)

(22) Raczej nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za słabsze; (23) a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem. Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, (24) a te, które nie należą do wstydliwych, tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci, (25) by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem.

Nie wiem, czy należy dosłownie traktować powyższy fragment, a konkretnie porównanie w nim użyte. „Wstydliwe członki” nasuwają mi nieprzyjemne skojarzenia i odnosiłbym je do ludzi, którzy w Kościele sprawiają problemy, czyli na przykład grzeszą. Wydaje się jednak, że jest kontynuacja poprzednich wywodów, czyli, że szacunek powinien być okazywany nie tylko tym, którzy sporo robią w Kościele ale również tym, którzy nie mogą się pochwalić konkretnymi efektami swojej pracy. Można to oczywiście odnieść do „problematycznych chrześcijan”, którym się należy więcej troski niż chrześcijanom dojrzałym, którzy wzrastają duchowo. I tu się znowu nasuwa refleksja dotycząca różnicy między cielesnym a duchowym sposobem myślenia. Jeśliby nawet Paweł faktycznie miał problemy duchowe, to tym bardziej powinni Koryntianie okazać mu swoją troskę, a nie go odrzucać.

(26) Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. (27) Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami.

Jedność i miłość w Bożej rodzinie są najważniejsze i to jest kryterium oceny naszego rozwoju duchowego.

(28) I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. (29) Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? (30) Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?

Jest to kolejny przykład tego, że nie można opierać się na jednym fragmencie Słowa ale trzeba je czytać jako całość. Z powyższego bowiem fragmentu można by wysnuć wniosek, że każdy członek otrzymuje tylko jeden dar, co nie jest prawdą. Przykładem jest tutaj chociażby autor tego listu – Paweł, który miał bodaj czy nie wszystkie z wymienionych przez siebie darów. W Kościele są ludzie namaszczeni do zwiastowania Słowa nienawróconym, którymi, gdy staną się nawrócenie, opiekują się inni, którzy mają innego rodzaju dary. Paweł był i ewangelistą i nauczycielem i pasterzem, uzdrawiał i wypędzał demony ale potrafił też prowadzić dyskusje teologiczne, ponieważ taka była potrzeba i tak został wyposażony.

(31) Lecz wy starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą.

Jeśli właściwie posługujemy się darem łaski, Bóg może nas wyposażyć w kolejne. Jednak Jezus nauczał, że nie dary są najważniejsze, ale owoce Ducha, w tym przede wszystkim miłość, która jest tematem następnego rozdziału.