Misja Dobra-Nowina

Do Galacjan

Paweł napisał ten List chcąc zapobiec odejściu chrześcijan ze Zboru w Galacji od czystości wiary w Jezusa Chrystusa. Główna tematyka dotyczy kwestii usprawiedliwienia z łaski i stanowi uzupełnienie Listu do Rzymian. Oba listy stanowią zresztą podstawowe źródło informacji na temat fundamentów chrześcijaństwa, zwłaszcza sposobu, w jaki można zostać zbawionym.

Galacjanie nie popełniali takich grzechów jak Koryntianie, a jednak ton Listu jest również bardzo ostry, tak jak 1 i 2 Listu do Koryntian. Widać więc, że zagadnienie sposobu usprawiedliwienia jest równie ważne jak to, czy ktoś żyje z żoną swego ojca (2 Koryntian 5:1). Jak się dowiadujemy z kolejnych rozdziałów Listu do Galacjan, sprawa mająca znaczenie zdawałoby się teologiczne (a więc teoretyczne i mniej istotne od innych), jest tak naprawdę zagadnieniem fundamentalnym. Pozwolenie Galacjanom na pójście tą drogą, którą zamierzali pójść, oznaczałoby odstępstwo od wiary w Jezusa Chrystusa, a w konsekwencji utratę zbawienia. Nic więc dziwnego, że emocje Pawła są bardzo widoczne w napisanym przez niego liście, oraz że stosował on dość mocne stwierdzenia.

Bez dłuższych wstępów przystępuje więc do wyłożenia im, na czym polega prawdziwe chrześcijaństwo. Co prawda zaczyna w pierwszych 5 wersetach od zwyczajowych pozdrowień, ale nawet w tym krótkim przywitaniu znajduje się już pierwszy argument: Paweł został ustanowiony apostołem przez samego Jezusa Chrystusa (1:1), a więc nie wymyślił sobie ewangelii, którą głosi, ale otrzymał ją z góry (1:11-13), co oznacza, że Galacjanie powinni ją przyjąć w takiej postaci, jaka była im przekazana przez Pawła (1:8-9). Zanim pójdziemy dalej, to warto zwrócić uwagę, że o ile Koryntianie mogli posądzać Pawła o nieczyste intencje, o to, że walczył o władzę, wykazując, że to on jest prawdziwym apostołem, to na przykładzie Galacjan widać, że nie miał tutaj żadnego interesu. Kwestia była, jak powiedzieliśmy, teologiczna. Galacjanie nie odrzucali Pawła i jego pozycja w tym zborze nie była zagrożona.

Gdyby kierował się pobudkami egoistycznymi, to chcąc zachować autorytet w oczach Galacjan, mógł nawet pójść na kompromis i „przymknąć oko” na wprowadzanie nowych i jak mogło się wydawać, nieszkodliwych, praktyk religijnych. Ale chociaż „to nie było nic osobistego”, to jednak Paweł nie zamierzał spokojnie patrzeć na to, co się działo z jego duchowymi dziećmi.

Pawłowi bowiem, podobnie jak Koryntianie, Galacjanie zawdzięczali zbawienie, ponieważ to on jako pierwszy głosił im Dobrą Nowinę (4:13-14). Po pewnym czasie jednak przybyli „jacyś ludzie”, którzy „przekręcali Ewangelię” (1:7; 2:3). Chodziło o to, żeby nawróceni z pogaństwa chrześcijanie przestrzegali przykazań z Prawa Mojżeszowego, a konkretnie święcenia szabatu i innych świąt, obrzezania, zakazu spożywania niektórych pokarmów (4:10), jeśli chcą być zbawienie i podobać się Bogu. Problem ten pojawił się nie tylko w Zborze w Galacji. Od początku Kościół musiał zajmować stanowisko odnośnie tego, czy dla zbawienia jest potrzebne przestrzeganie jakichś zasad, czy wystarczy wiara w Jezusa Chrystusa (Dzieje Apostolskie 15:5-31; 1 Tymoteusza 1:3-10).

Czasami tego stanowiska trzeba było bronić w sposób zdecydowany (2:3-5). Chodziło o to, że niektórzy uważali, że powinno się dodawać do wiary w Chrystusa jeszcze praktyki religijne nakazane Żydom na górze Synaj. Tymczasem Paweł uczył, że zarówno Żydzi jak i poganie nie muszą przestrzegać tych religijnych zasad, ponieważ przestały one obowiązywać od odkupieńczej śmierci Jezusa na krzyżu (Efezjan 2:14-16).

Sprawa była na tyle poważna, że Paweł nie zamierzał nikomu ustępować i to nawet Piotrowi, któremu wytknął nieszczere postępowanie wobec chrześcijan pochodzenia żydowskiego oraz chrześcijan wywodzących się z pogan (2:11-14). Z drugiej strony na autorytet Piotra i innych apostołów się powoływał, chcąc przekonać Galacjan do swojego rozumienia nauki Chrystusa (2:6-10). Najważniejsze argumenty pojawiają się jednak później.
Ponieważ ci, którzy „siali zamęt”, powoływali się na Stary Testament, Paweł również wykorzystywał w swoich wywodach teksty z ksiąg Starego Testamentu. Podobnie jak w Liście do Rzymian udowadnia, że usprawiedliwienie było dostępne na podstawie wiary, zanim zostało wprowadzone Prawo Mojżeszowe z Góry Synaj. Na podstawie wiary usprawiedliwiony został Abraham i zostało nad nim wygłoszone proroctwo, że tzw. „potomkowie Abrahama” również będą w ten sposób usprawiedliwiani (3:6 -11.15-18).
Kolejny argument, być może najważniejszy, jest taki, że nikt nie był w stanie wypełniać przepisów Prawa

Dlaczego więc teraz Boga wystawiacie na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać. (Dzieje Apost. 15:10)

Po to właśnie Jezus przyszedł na ziemię i umarł za nasze winy, żebyśmy mogli zostać zbawieni. Gdybyśmy bowiem byli pozostawieni sami sobie i sami musieli zapracować na zbawienie przez przestrzeganie przepisów, to nikt nie byłby zbawiony. Odnosi się to nie tylko do praktyk religijnych, ale również do przepisów moralnych, o których napisane było w prawie Mojżeszowym i o których mówił Jezus. Dzięki ofierze Jezusa grzechy zostały przebaczone, a odpuszczenie grzechów otrzymujemy za darmo, z łaski, ponieważ nie bylibyśmy w stanie zapłacić za nasze winy. Odkupienie mogło się dokonać tylko przez przelanie krwi Jezusa, która ma ogromną wartość dla Boga.

Nie chodziło Pawłowi o to, żeby było łatwiej żyć i nie przestrzegać żadnych zasad. Prawo ma swoją rolę do odegrania. Przede wszystkim pokazuje nam, że nie jesteśmy w stanie sobie poradzić bez Boga (3:19). Prawo mówiło, że:

Natomiast na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach Prawa, ciąży przekleństwo. Napisane jest bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wypełnia wytrwale wszystkiego, co nakazuje wykonać Księga Prawa. (List do Galatów 3:10)

Są więc dwie drogi – albo poleganie na swoich uczynkach, albo na Bogu. Jeśli ktoś odrzuca łaskę Bożą, to musi przestrzegać przepisów – ale wszystkich, w przeciwnym razie będzie przeklęty. Oznacza, to że wszyscy ludzie są przeklęci, bo nikt nie jest w stanie żyć zgodnie z Bożymi przykazaniami. A ponieważ Bóg chce nas zbawić, to jakie pozostaje wyjście?

A że w Prawie nikt nie osiąga usprawiedliwienia przed Bogiem, wynika stąd, że sprawiedliwy z wiary żyć będzie. (List do Galatów 3:11)

To stwierdzenie stanowi sedno całego wywodu.Droga zbawienia nie polega na naszych wysiłkach, ale na działaniu Boga w naszym życiu. Musi w nas zamieszkać Chrystus (2:20), wtedy nasze życie może podobać się Bogu. I tu pojawia się kolejny argument:

Nie mogę odrzucić łaski danej przez Boga. Jeżeli zaś usprawiedliwienie dokonuje się przez Prawo, to Chrystus umarł na darmo. (List do Galatów 2: 21)

Jeśli wierzymy, że nasze zbawienie jest dziełem Chrystusa, to co jeszcze możemy do niego dodać?
Kiedy Paweł głosił Dobrą Nowinę Galacjanom, a oni uwierzyli, to otrzymali Ducha Świętego (3:1-5). Jest to kolejny dowód na to, że Ewangelia, którą Paweł im głosił, była „pochodzenia Boskiego”. Skoro otrzymali to, co najważniejsze, czyli Ducha, który odtąd wykonywał w nich swoje dzieła, bez przestrzegania przepisów a jedynie przez wiarę, to czego jeszcze mogli oczekiwać, chcąc wracać do tego, co właśnie przeminęło i co się nie sprawdziło?

Życie pod Prawem to niewola, która polega na tym, że Prawo stawia wymagania, nie pomaga w ich wypełnianiu, a w efekcie oskarża i potępia (3:22-23; 4:1-3). Paweł w innych Listach mówi nawet, że zabija. Ale Prawo jest też nauczycielem, który ma nas doprowadzić do Boga, ponieważ jeżeli jesteśmy uczciwi wobec siebie to przyznamy, że potrzebujemy łaski Bożej. Istotą chrześcijaństwa jest więc to, że naszym życiem kieruje Bóg w osobie Jezusa Chrystusa, a nie my sami. Można zrozumieć reakcję Pawła na wprowadzanie do Kościoła różnych praktyk religijnych, jeśli się zrozumie podstępność religijności i tego, co się za tym naprawdę kryje.

Nie ma nic złego w obrzezywaniu, przestrzeganiu pewnych świąt, powstrzymywaniu się od spożywania określonych pokarmów. Nie ma też nic złego w zasadach wymyślanych również współcześnie przez chrześcijan, którzy co prawda w chodzą na nabożeństwa w niedzielę, a nie w sobotę, ale uważają, że na to nabożeństwo należy pójść ubranym w garnitur (oczywiście dotyczy to mężczyzn). Gorzej, gdy ktoś kwestie zewnętrzne, dotyczące ciała, stawia bardzo wysoko, a nawet uczy, że od nich zależy nasze zbawienie, i potępia tych, którzy nie przestrzegają tego typu zasad. W praktyce niestety często ci, którzy skrupulatnie przestrzegają zewnętrznych przepisów, gubią gdzieś istotę rzeczy, a wtedy to, co jest istotą chrześcijaństwa, czyli nauka o łasce Pana Jezusa Chrystusa jest usuwana przez tzw. „Zakon”, czyli głoszenie zasad. W efekcie w Kościele głoszone jest słowo potępienia zamiast Słowo, które daje nadzieję i wskazuje drogę do wolności.

Nie oznacza to, że chrześcijaństwo nie ma zasad. Paweł zastosował charakterystyczny dla siebie styl mówiąc o „Prawie Chrystusowym”, które polega na wypełnianiu przykazania miłości (6:2-10). Dla każdego zresztą rozsądnego człowieka powinno to być oczywiste, że istotniejsze od praktyk czysto religijnych jest okazywanie miłości i to w praktyczny sposób, poprzez na przykład „karmienie głodnych” (Ewangelia Mateusza 25:34-46).

Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość. (List do Galatów 5:6)

Dobra Nowina to jednak coś więcej. Tak samo, jak nikt nie jest w stanie skrupulatnie przestrzegać wszystkich przepisów o pokarmach czy określonych świętach, tak samo nikt nie jest w stanie sam z siebie kochać bliźnich i wyrażać to w czynieniu dobrych uczynków. Dobre uczynki są owocem Ducha Świętego (5:19-20), dlatego istotą chrześcijaństwa jest to, że jesteśmy prowadzeni przez Ducha Świętego (5:16), którego otrzymujemy przez wiarę w Jezusa Chrystusa, a nie to, że stosujemy się do zasad.