Dziś środa popielcowa. Dzień dla mnie jako dla osoby rok temu nawróconej ważny. Od roku z małymi upadkami ale jakoś mimo to moje życie się zmieniło. Zrezygnowałam z wielu złych spraw, które były w moim życiu. Całkowicie zrezygnowałam z imprez i jestem b. szczęśliwa. Dziśjednak jako jednej z 2 dni w życiu katolika gdzie obowiązuje post ścisły (środa popielcowa i Wieli Piątek) zostalam zaatakowana przez zło. Byłam na mszy, choć nie jest to święto obowiązkowe, czyłam potrzebę bycia w ten dzień przy Jezusie. Niestety gdy zaczynała się msza dostałam smsa od znajomych by iść na piwo.:( To taka wyjątkowa sytuacja bo wiele razy odmawiałam wyjścia ale dziś nie wypadało nie spotkać się ze starą paczką i zrezygnować z wyjścia do pabu. Włąsnie dziś gdy zaczyna się Wieki Post przyszła na mnie taka pokusa. Tu nie chodzi o piwo bo tego i tak za bardzo nie lubię, ani to, że ten dzień dla wielu ludzi na całym świecie jest dniem postanowień. Nie chodzi też o to, że mnie tak mocno kusi by wyjść, bo wcale nie nie kusi. Tylko jak odmówić wyjścia z przyjaciólmi gdy faktycznie wynikła sytaucja, że za nic nie wypada. Wróciłam do domu bardzo smutna. Nie wiedziałam co robić pomodliłam się, choć troszkę bez wiary i nadzii, że coś się zmieni. Mało tego byłam gotowa iść na to piwo, tylko ze wzgędu na znajomych. Było mi smutno, że Bog dopuścił do mnie taką pokusę, fakt Jezus gdy pościł 40 dni też był kuszony. Jednak Jezus KOCHA każdego z nas i nie daje nic ponad nasze siły. 20 minut przed spotlkaniem, sprawa się posypała i z powodów technicznych do spotkania nie doszło:) Przełożyone na inny termin:) Ja mogę godnie przeżyć ten ważny dzień i jestem Bogu bardzo wdzięczna, że zaingerował. Wierze, że to Bóg, że dopuszcza do nas pokusy, lecz gdy mocno się Go chwytamy nie pozwala nam upść. :) Nigdy nic nie daje ponad nasze siły. Jednak to co się dziś stało ma też inny aspekt. Nistety troszkę na chwilę straciłam zaufanie do Boga, do siebie, czułam, że upadnę, że Go zawiodę. :( Modliłam się jednak, i czuję, że to Miłość Boga, to, że jestem przy Nim na codzień sprawiła, że nie dopuścił bym upadła. Tu nie chodzi o piwo, ale nie sposób opisać, jak trudna to była sytaucja. Teraz ufm Bogu o wiele bardziej. W PS jest też opis w ST gdy Bog poprosil ojca by targnal sie na zycie syna, jednak w ostatnij chwil złapał za reke i powiedzial STOP. Dzis choc to nieco inna sytauicja tez Bog powiedzial STOP. Nie pierwszy juz raz gdy tarciłam nadzieje i wydawało sie, ze wszytsko traci sens, Bog podal mi w ostatniej chwili reke:) Dzisiejszy dzien wiele mnie nauczyl, jestem szczsliwa a zarazem mi smutno, ze stracilam zaufanie do Boga. Czlowiek mysli nieraz o wyjazdach na misje o tym jak by to wiele mogl, a czasami zwykla sytaucja miedzy ludzka jest ogromnym sprawdzianem wiary. Jednak Bog nigdy nie zostawia czlowieka samego:)
Ludzie od dawna głowią się nad fenomenem cudu. Chrzescijanie z radoscia przyjmuja go, dla watpiacych jest on zrodlem wiary, dla ateistow i steptykow - zagadka. Wszyscy jednak zgodnie przyznaja, ze to cos niesamowitego, co przeczy nauce i zdrowemu rozsadkowi. Tomasz z Akiwnu nazwal cud czymś co, "dzieje się poza porządkiem wszelkiego stworzenia”. Mysle jednak, ze szukanie jakis definicji, ubieranie tego w ramki nie jest wcale wazne. Wg mnie cud to poprostu: wyraz milosci Boga do czlowieka. Jego wyciagnieta reka w nasza strone, ktora leczy, pomaga wspiera, bo to by dac nam radosc i pokoj. Przede wszytskim jednak cuda dzieja sie po to by objawila sie chwala Boga. Jesli chodzi o mnie 1 swoj cud pamietam jeszcze jako male dziecko. Niewiem ile mialam lat, ale bylam mala:) Pamietam ze byl to okres przed swietami Bozego Narodzenia a ja chodzilam z mama po sklepach szukajac prezentu dla taty. Chodzilo o konkretny kosmetyk, ktorego jakos nigdzie nie bylo. Gdy tak obeszlysmy z mama wszytskie jak mi sie wydawalo sklepy poszlam do domu, a mama jeszcze zostala robic jakies zakupy. Ja wrocilam do domu 1 co zrobilam ukleklam. I odmowilam z wiara Ojcze Nasz:) Prosilam Boga by znalazl sie ten kosmetyk, ze tata go tak lubi, ze bedzie mu smutno, bo on wcale nie mowi, ale na pewno liczy ze ten kosmetyk dostanie, bo mu juz sie konczy:( I tak mi bylo zal taty, i prosilam by Bog cos wymyslil. :) Mama wrocila za niedlugo usmiechnieta mowi ze kosmetyk kupila, ze weszla jeszcze do jednego sklepu jej sie przypomnial:) Nie pamietam czy powiedzialm ze sie modlilam czy nie, wydaje mi sie ze mowilam, ale bylam tak bardzo szczesliwa:) To 1 cud jaki pamietam w swoim zyciu. Ale, ze ja nie lubie pisac o sobie, napisze o innych. Tu na stronie jest wiele wspanialych cudow:) Wielu ateistow mowi jednak, ze cudow nie ma, ze to przypadki, moze efekt placebo. Mowia, jesli Bog istnieje niech sprawi ze odrosnie konczyna. :) Taki cud jest tu na stronie, jak dziewczyne wydluzyla sie raczka, ktora byla mniejsza. Ostatnio znalazlam w internecie informacje o podobnym przypadku na swiecie. Tym razem chodzilo o chlopaka, ktory stracil noge:( Jednak codziennie modlil sie i pewnego dnia, gdy jego mama weszla do pokoju lezal juz z 2 nogami:) Cud ten zostal udokumentowany, na miejsce przybyli zaraz ludzie bylo o tym swojego czasu dosc glosno... Jednak nawet tak spektakularne cuda nie sa w stanie nikogo przekonac do tego ze Bog istnieje, ze nas kocha i nam pomaga. Jesli ktos ma zatwardziale serce, chocby sam aniol przyszedl z nieba i mu powiedzial, ze Bog go kocha - nie da temu wiary. To smutne ale prawdziwe. My w Boga wierzymy, ufamu Mu kochamy Go, chocby niewiem jak wielki byl problem wierzymy ze Bog moze Go zabrac. Jednak nie wolno zapominac o jednym: nie ma cudow wiekszych lub mniejszych, bardziej lub mniej waznych. To, ze cos jest spektakularne nie oznacza, ze ten cud jest bardziej wartosciowy niz inny, bo kazdy cud... kazdy jest tak samo wazny i cenny. Kazdy jest odbiciem nieskonczonej milosci Boga do Nas:)
Bóg ma dla KAŻDEGO wspaniały plan. Niestety nie każdy chce tą Jego wole wypełnić, stąd właśnie na świecie wiele zła: wojen, głodu, przemocy, nienawiści, alkoholizmu, samotności, łez Miliony Żydów zginęły w obozach koncentracyjnych, wobec nich Bóg też miał wspaniały plan. Mieli mieć rodziny, dzieci, domy i sklepy. Mieli żyć, śmiać się, uczyć i pracować. Niestety nie mogli tego uczynić, bo inni nie wypełnili planu który przygotował dla nich Bóg. Ci co ich zabijali na pewno nie do tego zostali powołani. Bo Bóg nikogo nie powołuje do tego by krzywdził innych, ale by służył innym... miłością, dobrym słowem, pomocną dłonią... A ostatecznym celem jest oczywiście Życie Wieczne w Chrystusie, czyli wieczność w Niebie :) …
A co dzieje się na świecie? Ludzie giną w zamachach, na wojnach, padają ofiarą alkoholu, narkotyków. Nie taki jest plan Boga. Gdyby wszyscy ludzie żyli zgodnie z Pismem Świętym świat byłby inny. Nawet ateista nieznający Pisma Świętego, ma sumienie, wie jak postępować uczciwie, bo to jest zapisane w naszą naturę. Niestety szatan zwodzi nas, i tych co poznali Dobrą Nowinę, i tych co nie poznali. Dlatego również ateiści mogą paść ofiarą opętania, i ludzie innych wyznań niż chrześcijańskie. Bo „Cały świat leży w mocy złego” (Jan 5, 19) Na różne sposoby zły nas odwodzi od Boga. Poprzez kuszenie nas do zła: do alkoholu, depresje, myśli samobójcze, aż po całkowite zniewolenie gdy człowiek jest zdolny nawet do ludobójstwa. Ale nie o tym jak zły jest świat chciałam napisać. Bo o tym wiemy aż za dobrze widzimy bowiem to zło w swoim życiu, w życiu naszych bliźnich, również media codziennie donoszą nowe smutne informacje.
GDYBY wszyscy ludzie wypełniali plan Boga, żyli zgodnie z Jego wolą, na świecie panowałby pokój, miłość i radość. Gdyby ludzie żyli tak jak uczy Pismo Święte nie byłoby wielu chorób (bo są często wynikiem niewłaściwego postępowania człowieka) nie byłoby głodu (bo ludzie pragnęli by dzielić się z innymi tym co mają, a politycy umieliby zatroszczyć się o potrzeby najbiedniejszych.) Jedzenie byłoby zdrowe bez konserwantów, dziś spojrzysz na świat: jak mało tej zieleni, jak mało uśmiechu, mało Ducha Świętego. Za to wiele brudu, grzechu i nienawiści. Tak wiele, że nawet nie dostrzegamy piękna tego świata. I teraz pozostaje tylko jedno pytanie. My ludzie wierzący wiemy, jak należy postępować, co robić by szukać każdego dnia woli Boga. Ale co zrobić gdy inni tego nie robią i negatywne skutki postępowania innych, wpływają na nasze życie. Gdy Bóg stawia nam na drodze drugiego człowieka abyśmy żyli razem, mieli dzieci, byli dla siebie pomocni – a ta osoba (obdarzona wolną wolą) woli wybrać inną drogę. Albo co zrobić gdy Bóg nas powołuje (bo powołuje każdego z nas) do głoszenia Słowa Bożego, a ciągle spotykamy się z przeciwnościami, z oczernianiem, z niezrozumieniem. My chcemy pełnić wolę Boga, ale wszystko wydaje się nam stawać na drodze.
Możliwość jest tylko jedna, i tą Drogę wskazał nam Jezus. Pełnił Wolę Ojca do końca. I wtedy gdy rozmnażał chleb, gdy zamieniał wodę w wino, gdy wśród radosnych okrzyków przybył do Jerozolimy... jak również gdy były trudności, gdy ludzie nie chcieli Go słuchać, wystawiali Go na próbę... aż po śmierć na Krzyżu. Mimo to Jezus odniósł zwycięstwo, Zmartwychwstał. I tak każdy z nas jeśli będzie pełnił wolę Ojca, osiągnie zwycięstwo nad światem. Bo „Cały świat leży w mocy złego” (Jan 5, 19) Lecz Jezus mówi „Jam zwyciężył świat” (J 16, 33) I my też pokładamy ufność w Nim, że też zwyciężymy.
Z jednej strony to rozumiem. W tamtym czasie, kiedy tak dużo osób chodziło do Domu Dziecka, ja również wpadłem tam z nimi, tylko na chwilę w jakiejś sprawie. Zostałem momentalnie otoczony gromadką maluszków, który krzyczały, o ile pamiętam "weź mnie" lub coś innego, ale to nie ważne. Stałem jak odrętwiały i nie wiedziałem, jak się zachować. Od tamtej pory wmówiłem sobie, że nie nadawałbym się do do czegoś takiego, tak samo jak do pracy wśród osób starszych, chorych itd. Dzisiaj widzę, że to tylko takie nasze ludzkie myślenie. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że sami nie zdajemy sobie sprawy, co potrafilibyśmy robić i komu pomagać. Oczywiście my chrześcijanie patrzymy na to wszystko jeszcze inaczej - wierzymy, że to, co możemy robić nie wynika z naszych ludzkich możliwości, ale z łaski Bożej. Jeśli więc Bóg powołałby kogoś do takiej, czy innej służby, to nasze ograniczenia nie są żadnym problemem. Ale z drugiej strony nie ma co tylko czekać na łaskę Bożą, bo się możemy nie doczekać. Z doświadczenia wiem, że ludzie zaangażowani w tego typu pracę często zaczynają coś robić, zdobywają doświadczenie, a potem Bóg daje im coś, co odpowiada ich powołaniu ("kto ma, temu będzie dodane").
Nie ma więc co ograniczać siebie i mówić, że ja się do czegoś nie nadaję. Może to być ciężkie, ale to na tym to polega. Jezus mówił o noszeniu krzyża każdego dnia. Udzielanie komuś pomocy czasami wymaga poniesienia ofiary, może właśnie emocjonalnej. Ale pomagamy, ponieważ ktoś ma jakąś niezaspokojoną potrzebę, a nie dlatego, żebyśmy to my się dobrze czuli. Pomoc może nas kosztować, dlatego Biblia mówi o "trudzie miłości". A miłość to nie tylko piękne uczucia, ale konkretne uczynki.
Niestety dla mnie pomoc w takiej instytucji jest nie do przyjęcia. Za bardzo przeżywam ludzkie cierpienie i wiem, ze kończyłoby sie przepłakanymi nocami i depresją, dlatego musze trzymac sie z daleka. Podziwiam jednak osoby, które potrafią oddac sie takiej służbie.
Скачать игры для nokia. Вы можете перейти по ссылке которую видите ниже чтобы скачать все sis игры для nokia N73. Игры для nokia 6500 slide.
Dziś środa popielcowa. Dzień dla mnie jako dla osoby rok temu nawróconej ważny. Od roku z małymi upadkami ale jakoś mimo to moje życie się zmieniło. Zrezygnowałam z wielu złych spraw, które były w moim życiu. Całkowicie zrezygnowałam z imprez i jestem b. szczęśliwa. Dziśjednak jako jednej z 2 dni w życiu katolika gdzie obowiązuje post ścisły (środa popielcowa i Wieli Piątek) zostalam zaatakowana przez zło. Byłam na mszy, choć nie jest to święto obowiązkowe, czyłam potrzebę bycia w ten dzień przy Jezusie. Niestety gdy zaczynała się msza dostałam smsa od znajomych by iść na piwo.:( To taka wyjątkowa sytuacja bo wiele razy odmawiałam wyjścia ale dziś nie wypadało nie spotkać się ze starą paczką i zrezygnować z wyjścia do pabu. Włąsnie dziś gdy zaczyna się Wieki Post przyszła na mnie taka pokusa. Tu nie chodzi o piwo bo tego i tak za bardzo nie lubię, ani to, że ten dzień dla wielu ludzi na całym świecie jest dniem postanowień. Nie chodzi też o to, że mnie tak mocno kusi by wyjść, bo wcale nie nie kusi. Tylko jak odmówić wyjścia z przyjaciólmi gdy faktycznie wynikła sytaucja, że za nic nie wypada. Wróciłam do domu bardzo smutna. Nie wiedziałam co robić pomodliłam się, choć troszkę bez wiary i nadzii, że coś się zmieni. Mało tego byłam gotowa iść na to piwo, tylko ze wzgędu na znajomych. Było mi smutno, że Bog dopuścił do mnie taką pokusę, fakt Jezus gdy pościł 40 dni też był kuszony. Jednak Jezus KOCHA każdego z nas i nie daje nic ponad nasze siły. 20 minut przed spotlkaniem, sprawa się posypała i z powodów technicznych do spotkania nie doszło:) Przełożyone na inny termin:) Ja mogę godnie przeżyć ten ważny dzień i jestem Bogu bardzo wdzięczna, że zaingerował. Wierze, że to Bóg, że dopuszcza do nas pokusy, lecz gdy mocno się Go chwytamy nie pozwala nam upść. :) Nigdy nic nie daje ponad nasze siły. Jednak to co się dziś stało ma też inny aspekt. Nistety troszkę na chwilę straciłam zaufanie do Boga, do siebie, czułam, że upadnę, że Go zawiodę. :( Modliłam się jednak, i czuję, że to Miłość Boga, to, że jestem przy Nim na codzień sprawiła, że nie dopuścił bym upadła. Tu nie chodzi o piwo, ale nie sposób opisać, jak trudna to była sytaucja. Teraz ufm Bogu o wiele bardziej. W PS jest też opis w ST gdy Bog poprosil ojca by targnal sie na zycie syna, jednak w ostatnij chwil złapał za reke i powiedzial STOP. Dzis choc to nieco inna sytauicja tez Bog powiedzial STOP. Nie pierwszy juz raz gdy tarciłam nadzieje i wydawało sie, ze wszytsko traci sens, Bog podal mi w ostatniej chwili reke:) Dzisiejszy dzien wiele mnie nauczyl, jestem szczsliwa a zarazem mi smutno, ze stracilam zaufanie do Boga. Czlowiek mysli nieraz o wyjazdach na misje o tym jak by to wiele mogl, a czasami zwykla sytaucja miedzy ludzka jest ogromnym sprawdzianem wiary. Jednak Bog nigdy nie zostawia czlowieka samego:)
Wszystkiego Bożego w nowym roku:)
I nie zapominajmy o codziennych spotkaniach z Bogiem na modlitwie;)
Wszystkiego Bożego w nowym roku:)
I nie zapominajmy o codziennych spotkaniach z Bogiem na modlitwie;)
Ludzie od dawna głowią się nad fenomenem cudu. Chrzescijanie z radoscia przyjmuja go, dla watpiacych jest on zrodlem wiary, dla ateistow i steptykow - zagadka. Wszyscy jednak zgodnie przyznaja, ze to cos niesamowitego, co przeczy nauce i zdrowemu rozsadkowi. Tomasz z Akiwnu nazwal cud czymś co, "dzieje się poza porządkiem wszelkiego stworzenia”. Mysle jednak, ze szukanie jakis definicji, ubieranie tego w ramki nie jest wcale wazne. Wg mnie cud to poprostu: wyraz milosci Boga do czlowieka. Jego wyciagnieta reka w nasza strone, ktora leczy, pomaga wspiera, bo to by dac nam radosc i pokoj. Przede wszytskim jednak cuda dzieja sie po to by objawila sie chwala Boga. Jesli chodzi o mnie 1 swoj cud pamietam jeszcze jako male dziecko. Niewiem ile mialam lat, ale bylam mala:) Pamietam ze byl to okres przed swietami Bozego Narodzenia a ja chodzilam z mama po sklepach szukajac prezentu dla taty. Chodzilo o konkretny kosmetyk, ktorego jakos nigdzie nie bylo. Gdy tak obeszlysmy z mama wszytskie jak mi sie wydawalo sklepy poszlam do domu, a mama jeszcze zostala robic jakies zakupy. Ja wrocilam do domu 1 co zrobilam ukleklam. I odmowilam z wiara Ojcze Nasz:) Prosilam Boga by znalazl sie ten kosmetyk, ze tata go tak lubi, ze bedzie mu smutno, bo on wcale nie mowi, ale na pewno liczy ze ten kosmetyk dostanie, bo mu juz sie konczy:( I tak mi bylo zal taty, i prosilam by Bog cos wymyslil. :) Mama wrocila za niedlugo usmiechnieta mowi ze kosmetyk kupila, ze weszla jeszcze do jednego sklepu jej sie przypomnial:) Nie pamietam czy powiedzialm ze sie modlilam czy nie, wydaje mi sie ze mowilam, ale bylam tak bardzo szczesliwa:) To 1 cud jaki pamietam w swoim zyciu. Ale, ze ja nie lubie pisac o sobie, napisze o innych. Tu na stronie jest wiele wspanialych cudow:) Wielu ateistow mowi jednak, ze cudow nie ma, ze to przypadki, moze efekt placebo. Mowia, jesli Bog istnieje niech sprawi ze odrosnie konczyna. :) Taki cud jest tu na stronie, jak dziewczyne wydluzyla sie raczka, ktora byla mniejsza. Ostatnio znalazlam w internecie informacje o podobnym przypadku na swiecie. Tym razem chodzilo o chlopaka, ktory stracil noge:( Jednak codziennie modlil sie i pewnego dnia, gdy jego mama weszla do pokoju lezal juz z 2 nogami:) Cud ten zostal udokumentowany, na miejsce przybyli zaraz ludzie bylo o tym swojego czasu dosc glosno... Jednak nawet tak spektakularne cuda nie sa w stanie nikogo przekonac do tego ze Bog istnieje, ze nas kocha i nam pomaga. Jesli ktos ma zatwardziale serce, chocby sam aniol przyszedl z nieba i mu powiedzial, ze Bog go kocha - nie da temu wiary. To smutne ale prawdziwe. My w Boga wierzymy, ufamu Mu kochamy Go, chocby niewiem jak wielki byl problem wierzymy ze Bog moze Go zabrac. Jednak nie wolno zapominac o jednym: nie ma cudow wiekszych lub mniejszych, bardziej lub mniej waznych. To, ze cos jest spektakularne nie oznacza, ze ten cud jest bardziej wartosciowy niz inny, bo kazdy cud... kazdy jest tak samo wazny i cenny. Kazdy jest odbiciem nieskonczonej milosci Boga do Nas:)
Bóg ma dla KAŻDEGO wspaniały plan. Niestety nie każdy chce tą Jego wole wypełnić, stąd właśnie na świecie wiele zła: wojen, głodu, przemocy, nienawiści, alkoholizmu, samotności, łez Miliony Żydów zginęły w obozach koncentracyjnych, wobec nich Bóg też miał wspaniały plan. Mieli mieć rodziny, dzieci, domy i sklepy. Mieli żyć, śmiać się, uczyć i pracować. Niestety nie mogli tego uczynić, bo inni nie wypełnili planu który przygotował dla nich Bóg. Ci co ich zabijali na pewno nie do tego zostali powołani. Bo Bóg nikogo nie powołuje do tego by krzywdził innych, ale by służył innym... miłością, dobrym słowem, pomocną dłonią... A ostatecznym celem jest oczywiście Życie Wieczne w Chrystusie, czyli wieczność w Niebie :) …
A co dzieje się na świecie? Ludzie giną w zamachach, na wojnach, padają ofiarą alkoholu, narkotyków. Nie taki jest plan Boga. Gdyby wszyscy ludzie żyli zgodnie z Pismem Świętym świat byłby inny. Nawet ateista nieznający Pisma Świętego, ma sumienie, wie jak postępować uczciwie, bo to jest zapisane w naszą naturę. Niestety szatan zwodzi nas, i tych co poznali Dobrą Nowinę, i tych co nie poznali. Dlatego również ateiści mogą paść ofiarą opętania, i ludzie innych wyznań niż chrześcijańskie. Bo „Cały świat leży w mocy złego” (Jan 5, 19) Na różne sposoby zły nas odwodzi od Boga. Poprzez kuszenie nas do zła: do alkoholu, depresje, myśli samobójcze, aż po całkowite zniewolenie gdy człowiek jest zdolny nawet do ludobójstwa. Ale nie o tym jak zły jest świat chciałam napisać. Bo o tym wiemy aż za dobrze widzimy bowiem to zło w swoim życiu, w życiu naszych bliźnich, również media codziennie donoszą nowe smutne informacje.
GDYBY wszyscy ludzie wypełniali plan Boga, żyli zgodnie z Jego wolą, na świecie panowałby pokój, miłość i radość. Gdyby ludzie żyli tak jak uczy Pismo Święte nie byłoby wielu chorób (bo są często wynikiem niewłaściwego postępowania człowieka) nie byłoby głodu (bo ludzie pragnęli by dzielić się z innymi tym co mają, a politycy umieliby zatroszczyć się o potrzeby najbiedniejszych.) Jedzenie byłoby zdrowe bez konserwantów, dziś spojrzysz na świat: jak mało tej zieleni, jak mało uśmiechu, mało Ducha Świętego. Za to wiele brudu, grzechu i nienawiści. Tak wiele, że nawet nie dostrzegamy piękna tego świata. I teraz pozostaje tylko jedno pytanie. My ludzie wierzący wiemy, jak należy postępować, co robić by szukać każdego dnia woli Boga. Ale co zrobić gdy inni tego nie robią i negatywne skutki postępowania innych, wpływają na nasze życie. Gdy Bóg stawia nam na drodze drugiego człowieka abyśmy żyli razem, mieli dzieci, byli dla siebie pomocni – a ta osoba (obdarzona wolną wolą) woli wybrać inną drogę. Albo co zrobić gdy Bóg nas powołuje (bo powołuje każdego z nas) do głoszenia Słowa Bożego, a ciągle spotykamy się z przeciwnościami, z oczernianiem, z niezrozumieniem. My chcemy pełnić wolę Boga, ale wszystko wydaje się nam stawać na drodze.
Możliwość jest tylko jedna, i tą Drogę wskazał nam Jezus. Pełnił Wolę Ojca do końca. I wtedy gdy rozmnażał chleb, gdy zamieniał wodę w wino, gdy wśród radosnych okrzyków przybył do Jerozolimy... jak również gdy były trudności, gdy ludzie nie chcieli Go słuchać, wystawiali Go na próbę... aż po śmierć na Krzyżu. Mimo to Jezus odniósł zwycięstwo, Zmartwychwstał. I tak każdy z nas jeśli będzie pełnił wolę Ojca, osiągnie zwycięstwo nad światem. Bo „Cały świat leży w mocy złego” (Jan 5, 19) Lecz Jezus mówi „Jam zwyciężył świat” (J 16, 33) I my też pokładamy ufność w Nim, że też zwyciężymy.
Prawdopodobnie będzie taka możliwość. Poznaliśmy taką osobę. Zapraszamy na spotkania Misji
Z jednej strony to rozumiem. W tamtym czasie, kiedy tak dużo osób chodziło do Domu Dziecka, ja również wpadłem tam z nimi, tylko na chwilę w jakiejś sprawie. Zostałem momentalnie otoczony gromadką maluszków, który krzyczały, o ile pamiętam "weź mnie" lub coś innego, ale to nie ważne. Stałem jak odrętwiały i nie wiedziałem, jak się zachować. Od tamtej pory wmówiłem sobie, że nie nadawałbym się do do czegoś takiego, tak samo jak do pracy wśród osób starszych, chorych itd. Dzisiaj widzę, że to tylko takie nasze ludzkie myślenie. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że sami nie zdajemy sobie sprawy, co potrafilibyśmy robić i komu pomagać. Oczywiście my chrześcijanie patrzymy na to wszystko jeszcze inaczej - wierzymy, że to, co możemy robić nie wynika z naszych ludzkich możliwości, ale z łaski Bożej. Jeśli więc Bóg powołałby kogoś do takiej, czy innej służby, to nasze ograniczenia nie są żadnym problemem. Ale z drugiej strony nie ma co tylko czekać na łaskę Bożą, bo się możemy nie doczekać. Z doświadczenia wiem, że ludzie zaangażowani w tego typu pracę często zaczynają coś robić, zdobywają doświadczenie, a potem Bóg daje im coś, co odpowiada ich powołaniu ("kto ma, temu będzie dodane").
Nie ma więc co ograniczać siebie i mówić, że ja się do czegoś nie nadaję. Może to być ciężkie, ale to na tym to polega. Jezus mówił o noszeniu krzyża każdego dnia. Udzielanie komuś pomocy czasami wymaga poniesienia ofiary, może właśnie emocjonalnej. Ale pomagamy, ponieważ ktoś ma jakąś niezaspokojoną potrzebę, a nie dlatego, żebyśmy to my się dobrze czuli. Pomoc może nas kosztować, dlatego Biblia mówi o "trudzie miłości". A miłość to nie tylko piękne uczucia, ale konkretne uczynki.
Pozdrawiam
Też chciałabym móc pomagać starszym osobom.